piątek, 25 czerwca 2010

Spacer inny niż wszystkie

Wczoraj (24 czerwca br.) wybrałam się z Toffikiem na spacerek na "górkę". Zabrałam ze sobą aparat fotograficzny i napstrykałam Mu parę zdjęć. 
Za parę dni powinnam je dać (no chyba że nie wyjdą). 
Na razie musicie uzbroić się w cierpliwość.

Przesyłam gorące buziaki. 





niedziela, 13 czerwca 2010

Kąpiel

Wczoraj wykapałam Toffika. 
Na samym początku dokładnie wyczesałam Go na balkonie.
Potem zachęciłam Go, aby wszedł do łazienki. Użyłam do tego zabawki. Na początku trochę się wahał, ale gdy zobaczył swoje gumowe udko w mej ręce - wszedł. 

Włożyłam Go więc do wanny, a On po chwili poczuł na swojej skórze letnią wodę.
Później naniosłam na dłoń szampon i zaczęłam Go masować.
Kilka razy został przeze mnie i przez moją mamę pochwalony za prawidłowe zachowanie.
Następnie odkręciłam wodę i Go spłukałam, uważając na oczy i uszy.
Po kilku minutach położyłam Go na podłogę, a moja mama wytarła mu sierść ręcznikiem. 
Musiałam się umyć i przebrać, bo miałam ręce i ubranie z sierści, a On poszedł na balkon, żeby wyschnąć. 

Potem zrobiłam Mu zdjęcie i nagrałam film video. Możliwe, że dam je tu. 
A Wy, Drodzy Właściciele, kąpaliście już swojego czworonożnego przyjaciela?

Odpust

Dziś wybrałam się z siostrą i Toffikiem na odpust.
On z ciekawością przyglądał się różnym pluszakom. Chyba miał chęć je pogryźć, ale był na smyczy.
Ślinka ciekła Mu na widok pysznie wyglądających słodyczy. Myślę, że chciał je... ukraść, lecz jednak tego nie zrobił.
Jego uwagę przykuły również balony. Na początku trochę się ich bał, ale gdy stwierdziłam, że nic Mu nie zrobią - uspokoił się. 
Widział także różne psy, na które oczywiście, tak jak zawsze, szczekał. Musiałam Go uspokajać.
 Było widać, że jest zadowolony. Szkoda tylko, że nic Mu nie kupiłam, ale z drugiej strony wszystko było dla ludzi.
A Wy, Drodzy Właściciele, byliście kiedyś na odpuście ze swoim pupilem?

niedziela, 6 czerwca 2010

Zdjęcia

Obiecywałam dać zdjęcia, więc oto one:

 Podpis: Podczas snu.


Podpis: Toffik się uczy! Niemożliwe? A jednak.


Podpis: Poza.


Podpis: Podczas nauki.


Podpis: Wygoda.


Podpis: Nie ma to jak wylegiwanie się na łóżku. 

Podpis: Ze mną w mikołajkowej czapce. 


Podpis: Przytulanki.


Podpis: A co tam masz?


Podpis: Zabawa w przeciąganie.


Podpis: Podczas wykonywania komendy - ósemka. 


Podpis: Nagroda za prawidłowe wykonanie komendy. 


Podpis: Drzemka. 


Podpis: Na łóżku z zabawką - udkiem. 


I jak się Wam podobają?



Historia

Serdecznie Was witam.
Wprawdzie dziś miałam dodać nowe zdjęcia swego psa, ale postanowiłam, że napiszę jego historię. 
Zdjęcia wstawię potem, dobrze? 

 Zapadł wieczór. Po ulicy błąkał się słodziutki, porzucony przez właścicieli szczeniak. Nie miał do kogo się przytulić, nie miał też komu wylizać twarzy i rąk. Był sam jak palec. Marzył tylko o dwóch rzeczach: o ciepłym domu i o kochającym właścicielu, do którego mógłby się przytulić. 
 W pewnym momencie ujrzał pięknego wilczura z właścicielem. Wzbudziła się w nim iskierka nadziei. 
 Zadowolony podszedł do mężczyzny, a po chwili usiadł przed nim, a ten uważnie zaczął mu się przyglądać. Wpatrywał się w jego piękne, błyszczące jak gwiazdy na niebie oczka. 
 Po kilku minutach odwrócił się i postanowił wrócić do domu, ale serce by mu pękło, gdyby zostawił tego malucha samego na dworze pełnym niebezpieczeństw.  Zdawał sobie sprawę z tego, że szczeniaka mógłby potrącić samochód lub zagryźć wściekły pies. Wtedy miałby wyrzuty sumienia, że nie zabrał go ze sobą. 
 Przez chwilę stał i myślał, co ma począć. W końcu zdecydował, że go weźmie. Nie wiedział czy jest to dobry pomysł czy też nie, ale nie miał serca odejść jakby nic się nie stało. Wziął więc psinę na ręce i skręcił w stronę domu.
 Na początku wszystko było pięknie i cacy, ale po kilku dniach pojawił się mały problem, mianowicie maluch zaczął załatwiać swe potrzeby fizjologiczne w domu, a razem z nim wilczur, który wabił się Nero. 
 Właściciel miał już dość ciągłego sprzątania po swych pupilach. Postanowił więc oddać go lub wyrzucić.
 Następnego dnia zadzwonił do swojej znajomej, Marty i poprosił ją, aby do niego przyszła, gdyż ma problem. Ona zgodziła się i po krótkim czasie była już na miejscu. 
 Gdy ujrzała psa, nie umiała oderwać od niego wzroku. Chciała wziąć go do siebie, ale wiedziała, że jej rodzice się nie zgodzą. Sprytnie to sobie jednak obmyśliła. 
 Wiedziała, że jej siostra, Sandra 17 listopada obchodzi dwunaste urodziny. Postanowiła, że jako prezent da jej malutkiego szczeniaczka. Rodzice nie mogliby wyrzucić prezentu na ulicę. Zrobiliby ogromną przykrość swemu dziecku. 
 17 listopada, w dniu swoich urodzin Sandra siedziała przy komputerze. Najprawdopodobniej grała w gry komputerowe. 
 Nagle usłyszała otwierające się drzwi, a po chwili zobaczyła słodziutkiego, prześlicznego szczeniaka. 
 Od razu się w nim zakochała. Bawiła się w nim chyba ponad godzinę. Była najszczęśliwszym człowiekiem na całym Bożym świecie. 
 W końcu spełniło się jedno z jej największych marzeń. 
 Jej rodzice marudzili i narzekali na psa, ale wiedzieli, że musi on zostać u nich już na zawsze. Zresztą mieli za dobre serce, aby go wyrzucić. 
 Na początku maluch sprawiał małe kłopoty, ale z czasem stawał się coraz grzeczniejszy. 
 Był bardzo szczęśliwy, gdyż znalazł dach nad głową, kochających go właścicieli i michę pełną jedzenia. 
 I tak zakończyła się historia małego szczeniaczka, malutkiego Toffisia. 


A ten mały szczeniaczek, to mój Toffik. Nie miał zbyt fajnej przeszłości...
Wracając do opowiadania, to podobało się Wam? Muszę przyznać, że nie sądziłam,  że napiszę takie ciekawe i świetne opowiadanie. 
Informuję Was, że za parę minut wstawię zdjęcia mej psiny. Musicie uzbroić się w cierpliwość. 
Kończę, do zobaczenia potem!

sobota, 5 czerwca 2010

Wszystko o Toffiku...

Serdecznie witam wszystkich odwiedzających tego bloga! 
Dziękuję, że weszliście na niego. Jest mi naprawdę przyjemnie. 

W dzisiejszym wpisie chciałabym opowiedzieć trochę o swoim czworonożnym przyjacielu, któremu na imię jest Toffik. Mam nadzieję, że przeczytacie z dużym zainteresowaniem. 
Będę opisywać Go w punktach. Myślę, że się nie gniewacie? 
1. Podstawowe informacje
Imię: Toffik (zresztą to już wiecie)
Data urodzenia: -,- sierpień 2008r. 
Rasa: Mieszaniec
Miejsce zamieszkania: Polska
Nazwa hodowli: Brak
Styl życia: W środku
Waga: 14 kg
Wzrost: Ok. 30 cm

2. Wygląd
Oczy: Piękne, błyszczące, brązowe
Nos: Czarny 
Uszy: Klapnięte, aksamitne, spiczaste, miłe w dotyku
Łapy: Krótkie, grube, typowe jak u mieszańca
Ogon: długi, noszony nad tułowiem
Kolor: Czarny
Dodatki: Brak
3. Charakter
Cechy pozytywne:
- Wierny
- Bezinteresowny
- Lojalny
- Kochany
- Miły

Cechy negatywne:
- Szczekanie na psy
- Nieprzychodzenie na dworze na komendę ,,Do mnie"

4. Komendy
- Siad
- Leżeć
- Łapa
- Druga łapa
- Nie wolno
- Zostań
- Do mnie
- Hop 
- Czołgaj się
- Łapy (dawanie łap na krzesło, fotel itp.)
- Zdechł pies
- Daj głos
- Bierz go
- Noga (Czasem nie słucha, ale rzadko)
- Ósemka
- Slalom

5. Ulubione jedzenie
- Parówki
- Ciasteczka dla psów
- Kostki na świeży oddech
- Makaron
- Ryż
- Podroby i mięso (np. płuca, serca, żołądki, mięsko z kurczaka lub z indyka itd.)
- Suszone uszy
- Chrupki kukurydziane (Rzadko je) 
- Warzywa (np. gotowana marchewka, seler itd.)
- Sucha karma (np. Gilpa, Purina itd.)

6. Ulubiona zabawka
- Czerwona piłk
- Gumowe udko
- Plastikowa butelka
- Hot dog

7. Ulubione zajęcia
- Obserwowanie ludzi, zwierząt, przyrody przez okno
- Leniuchowanie
-  Nauka
- Zabawa
- Spanie
- Bieganie
- Chodzenie na spacerki
- Przytulanki
- Opalanie się na słoneczku

8. To, czego nie lubi
- Pies wabiący się Dudek
-  Hałas
- Krzyk
- Przemoc
- Taniec
- Odkurzacz
- Mycie łap

A teraz niespodzianka! Proszę zamknąć oczy i zjechać w dół! 




Mój Ulubieniec na zdjęciu ma 9 miesięcy, a obecnie ma 19. 
Był taki słodziutki... Co ja piszę! Przecież nadal jest. Zawsze będzie. 
Kolejne zdjęcia dodam w następnym blogu. Musicie uzbroić się w cierpliwość.
Na mnie już czas... 
Jeszcze raz baaardzo dziękuję za odwiedzenie bloga! 
Żegnam i życzę kolorowych snów, Kochani i Kochane. 
Dobranoc!